Pożegnanie Pana Profesora Bohdana Lewartowskiego

przez | 26 lutego 2024

Prof. dr hab. n. med. Bohdan Lewartowski

(1929-2024†)

Wybitny fizjolog serca, zasłużony nauczyciel akademicki i organizator życia naukowego w Polsce, w tym współzałożyciel Sekcji Kardiologii Eksperymentalnej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (w 1996 r.) i jej nieustająco „dobry duch”.

Profesor Bohdan Lewartowski (PBL) studiował medycynę w Warszawie (dyplom w 1954 r). Asystentem w Zakładzie Fizjologii warszawskiej AM został w czasie studiów. Doktorat, na temat roli nerwu błędnego w regulacji czynności węzła przedsionkowo-komorowego królików, przygotował pod opieką prof. Franciszka Czubalskiego, ówczesnego krajowego „guru” fizjologii układu krążenia. Równolegle, wspólne z Zofią Kuratowską (ówczesną żoną), opublikowali szeroko cytowane prace dowodzące udziału białkowego czynnika uwalnianego z niedotlenionej nerki w regulacji erytropoezy (obecnie wiadomo, że chodziło o erytropoetynę). W połowie lat 60-tych, odbył roczny staż naukowy w Amsterdamie, w sławnym ośrodku eksperymentalnej i klinicznej elektrofizjologii serca, kierowanym przez prof. Dürera.

Pod koniec lat 60-tych powstała w Warszawie nowa medyczna instytucja naukowo-dydaktyczna dedykowana szkoleniu lekarzy przygotowujących się do egzaminów specjalizacyjnych (Studium Doskonalenia Lekarzy, obecnie Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego). Po powrocie z Amsterdamu, PBL dostał propozycję utworzenia, w ramach tej nowej instytucji, zakładu zajmującego się: (i) kształceniem kardiologów in spe w zakresie „fizjologicznych podstaw kardiologii”, oraz (ii) badaniami podstawowymi z zakresu kardiologii. Misja dydaktyczna była bardzo ambitna i zaowocowała późniejszym zakorzenieniem się zespołu PBL w środowisku kardiologów klinicznych. Propozycja była nie do odrzucenia także dlatego, że wiązała się z otrzymaniem: (i) dużej powierzchni laboratoryjnej (wraz z profesjonalną salą operacyjną) w świeżo ukończonym budynku; (ii) kilku etatów naukowo-dydaktycznych (początkowo obsadzili je absolwenci medycyny zainteresowani kardiologią), oraz (iii) znacznego funduszu na urządzenie kompletnie pustych przestrzeni zakładu i na zakup aparatury (nieocenione okazały się tutaj inspiracje amsterdamskie). Zakład rzeczywiście powstał, działa do dzisiaj, dla niepoznaki nazywa się Zakład Fizjologii Klinicznej (ZFK) a PBL kierował nim z sukcesem w latach 1968-1999 r, tj., aż do emerytury.

Działalność naukowa ZFK rozpoczęła się wraz z uruchomieniem pracowni hemodynamiki oraz pierwszej w Polsce pracowni elektrofizjologii komórkowej serca. W hemodynamice serca, PBL i współpracownicy badali wpływ zawału lewej komory serca na przestrzenny rozkład mechanicznego obciążenia w tej komorze. Istota projektu polegała na bezpośrednim, przyżyciowym pomiarze biofizycznych wykładników tego obciążenia, jakimi są tzw. napięcie i naprężenie w ścianie komory. W sterylnych warunkach sali operacyjnej, uśpionym psom podwiązywano tętnicę wieńcową i implantowano w ścianę komory system czujników tensometrycznych (pomysłu i częściowo wykonania PBL) i w kolejnych dniach po operacji powtarzano odpowiednie pomiary. Prace te zostały dobrze opublikowane i były licznie cytowane. Podstawą sukcesu tych prac, obok samego pomysłu, była mnogość i standard prezentowanych w nich rejestracji. Było to konsekwencją przemyślanego zakupu sześciokanałowego poligrafu (Mingograph) z zestawem manometrów i przepływomierzy oraz opcją równoczesnej rejestracji EKG, ciśnienia, przepływu i różnych innych sygnałów (ówcześnie szczyt nowoczesności). Zabawne, że obok Mingographu, PBL zakupił dla ZFK także kimograf, jakiego używał w swej pracy doktorskiej, ale go nigdy nie użył. Kłopotliwym aspektem opisywanych tu eksperymentów jest dzisiaj fakt, że były one prowadzone na psach, że te pochodziły z fermy należącej, o zgrozo, do PAN, i że w istocie były to bezdomne psy odławiane przez zawodowych łapaczy i sprzedane fermie. Eksperymentowanie na psach i kotach zostało z czasem zakazane, co zakończyło erę badań hemodynamicznych w ZFK.

Natomiast historia elektrofizjologii komórkowej serca w ZFK trwa do dzisiaj. Pierwsza pracownia elektrofizjologiczna była przystosowana do mikroelektrodowych rejestracji potencjałów komórkowych z izolowanych fragmentów serca (np. uszko przedsionka, mięsień brodawkowaty, włókna Purkinjego). Pracownia była szczelnie ekranowana i uziemiona, miała tzw. klatkę Faraday’a i nowo zakupiony oscyloskop z kamerą fotograficzną i profesjonalny stymulator elektryczny (obiekty nieskrywanej zazdrości fizjologów z warszawskiej AM). Dodatkowo była wyposażona w domowej produkcji: system do perfuzji preparatów sercowych, wieloelementowy zestaw do produkcji i wypełniania mikroelektrod szklanych, układ elektroniczny umożliwiający pomiar potencjałów komórkowych przy pomocy wysokooporowych elektrod szklanych, oraz miniaturowy tensometr pozwalający na pomiar siły skurczu preparatów sercowych. Piszę o tych wszystkich „technikaliach” by zwrócić uwagę na fakt, że w czasach młodości PBL, elektronika była jeszcze w powijakach a o dostępnych obecnie profesjonalnych gadżetach laboratoryjnych nikomu się nawet nie śniło. Eksperymentatorzy byli więc z konieczności zdani na własną pomysłowość w projektowaniu i wykonawstwie różnych elementów wyposażenia laboratoryjnego. Konsekwentnie, ważną składową ZFK w jego początkach był dobrze wyposażony warsztat mechaniczny (a później także pracownia elektroniczna). PBL spędzał tam wiele czasu, częściowo z konieczności, a częściowo dlatego, że sam był zapalonym majsterkowiczem. (Przy przyjęciu do pracy w ZFK, PBL zapytał mnie czy umiem posługiwać się lutownicą).

Pierwsze elektrofizjologiczne publikacje ZFK dotyczyły mechanizmu pro-arytmicznych efektów niedokrwienia mięśnia sercowego oraz mechanizmu komórkowego działania leków antyarytmicznych (PBL z współpracownikami, jako pierwsi na świecie zarejestrowali incydent migotania komór w niedotlenionym sercu królika). Z czasem, tematykę związaną z patofizjologią niedokrwienia i reperfuzji serca przejęli współpracownicy PBL, a on sam skupił się na badaniu tzw. sprzężenia elektro-mechanicznego w sercu (związek między czynnością elektryczną, komórkowym obiegiem jonów wapnia i kurczliwością miocytów). W zaawansowanej fazie, badania te były prowadzone na enzymatycznie izolowanych, pojedynczych kardiomiocytach, w których rejestrowano przez błonowe prądy jonowe, czynność mechaniczną oraz zmiany stężenia jonów wapnia w trakcie aktywności miocytów. Zagadnieniem szczególnie studiowanym był udział różnych organelli komórkowych w obiegu komórkowym wapnia i regulacji kurczliwości miocytów w normie i niewydolności serca. Prace te przyniosły PBL międzynarodową rozpoznawalność. Stąd w połowie lat 80-tych został zaproszony do współpracy przez dwa ośrodki USA zajmujące się podobną tematyką. W efekcie, przez pół roku pracował w Baltimore z prof. Lakattą, a drugie pół – w Los Angeles z prof. Langerem. Po powrocie, kontynuował tę samą tematykę badawczą, jeszcze długo po przejściu na emeryturę.

PBL był typem naukowca, dla którego eksperymenty stanowią kontynuację zabaw dziecięcych. Eksperymenty go bawiły i chętnie w nich uczestniczył. Dużo czytał i łatwo się zapalał do nowych pomysłów. Potrafił na ich temat prowadzić niekończące się rozmowy z aktualnym współpracownikiem. Był chętnie słuchanym wykładowcą. Dbał o edukację swoich asystentów. W efekcie, większość jego asystentów wyjeżdżała po doktoracie na zagraniczne stypendia. Mimo, że wielu z nich nie wracało do Kraju, PBL konsekwentnie promował wyjazdy stypendialne asystentów.

PBL uzyskał tytuł profesora w 1973 r. W latach 1974-1980 był dyrektorem Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. W 1994 został członkiem PAN. Był członkiem Rady Naukowej Instytu Kardiologii w Warszawie i w Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN. Był  członkiem kilku krajowych i zagranicznych towarzystw naukowych.

Kierownictwo ZFK przejąłem po PBL w 1999 r. Przez kilka lat kontynuował on jeszcze swoje badania, dalej żył życiem ZFK, ale konsekwentnie unikał ingerencji w „polityką zakładową”. Lubiliśmy się nawzajem i do samego końca spotykaliśmy się na gruncie rodzinnym.

Andrzej Beręsewicz